Anna i Konstanty o których będę pisać Ania i Kostek to para, od której zdecydowanie można wiele się nauczyć. Bardzo lubię zasadę „F**k the rules” i robienie ślubu zupełnie po swojemu ale ta dwójka zupełnie pojechała po bandzie! Wyobraźcie sobie piękny majowy poranek, Wrocław i super designerski apartament z duszą. Tam właśnie spotykam się z parą. Fotografujemy przygotowania, ubieranie sukni, garnituru, przychodzą ich przyjaciele i wszyscy wyruszamy do urzędu stanu cywilnego. Brzmi niewinnie prawda? Dojeżdżamy do Wrocławskiego USC, na Anie i Kostka czeka już rodzina i jeszcze więcej przyjaciół, pobierają się, przyjmują życzenia od swoich gości, robimy krótką formalną sesję (czyli te zdjęcia pozowane z gośćmi, tak –  takie do ramki nad kominek). Potem wsiadam z parą do auta i jedziemy…na lotnisko do Poznania. Po drodze w apartamencie zaliczamy szybką przebiórkę w normalne ciuchy i zaczynamy przygodę. Od tego właśnie momentu postanowiłam Wam pokazać ich historię. Kostek jest w połowie Grekiem (trochę głupio brzmi ale you know what i mean), dlatego razem z Anią wymarzyli sobie aby po ślubie od razu pojechać do Grecji w podróż poślubną. Tak  w tym wypadku podróż poślubna brzmi bardzo na miejscu. Cieszę się, że postanowili zabrać ze sobą fotografa. Byłam z nimi przez cały weekend, dlatego nasza sesja wygląda jak niekończący się zachód słońca. Pewnie wielu z Was zastanawia się co z weselem! Moja para nie miała potrzeby takiego urządzać, dlatego pojechaliśmy od razu na lotnisko, a na weselny obiad zjedliśmy pizzę, za to rodzice pary młodej to zupełnie inna historia. Urządzili obiad w rodzinnym mieście młodych i wysyłali nam tylko zdjęcia jak doskonale się bawią. Muszę przyznać, choć może to dość odważne stwierdzenie, ale goście nie potrzebują pary młodej do doskonałej zabawy ;) trochę żałuję że nie mogłam się rozdwoić bo reportaż z tego wesela byłby niezłym materiałem. Tymczasem zostawiam Was z naszymi pocztówkami z Korfu w Grecji. Długo zastanawiałam się jak pokazać ten materiał. Czy od samego poranka we Wrocławiu, czy dodać zdjęcia które były tylko dookoła tematu ślubu, czy rozbić tego posta na dwie części, opcji było wiele. Ostatecznie aby nie przytłoczyć Was ilością zdjęć zdecydowałam się na pocztówkową wersję i  pokazać moje ulubione obrazki.

Dziękuję Wam Aniu i Kostku za to że mogłam z Wami pić wino i jeść te przepyszne śniadania (#tęsknie).

Za bukiecik, który doleciał z nami do Grecji i przetrwał 2 dni zdjęciowe w 40 stopniach odpowiada Ania  z kwiaciarni Kwiatopasja w Legnicy.

 

SHARE