Ślub Agaty i Kamila to był mój pierwszy ślub na śląsku. Wspominam o tym, ponieważ śląskie śluby nie należą do najprostszych. W zwyczaju jest pobieranie się o wczesnych godzinach i biesiadowanie od południa. Na szczęście Agacie i Kamilowi udało się wynegocjować dość późny ślub o… 13:00. Muszę przyznać, że był to dla mnie niemały „szok kulturowy”. Pojechałam do nich już dzień wcześniej, wieczorem i była to podróż niezapomniana – ulewa tak wielka, że wszyscy po autostradzie jechali żółwim tempem – chciało mi się płakać, ale wiedziałam, że jak zatrzymam się na poboczu, aby sobie popłakać to już nie dołącze się do ruchu i będę tak stać tam do rana. Na szczęście udało mi się w jednym kawałku dojechać do Lublińca i jedynym zmartwieniem było tylko „błagam niech jutro nie pada”. Jak widzicie na szczęście przez większość czasu nie padało (jednie podczas błogosławieństwa i jazdy do kościoła) a zdjęcia wyszły przepiękne. Mam ich tak wiele, że postanowiłam opowiedzieć historię Agaty i Kamila jedynie fotografiami związanymi bezpośrednio z nimi, bawiących się gości pozostawiam w sekrecie :)

Link do sesji narzeczeńskiej Agaty i Kamila: miejska sesja narzeczeńska w Łodzi

Sukienka: absolutnie doskonała Agnieszka Światły

Zaproszenie: projekt panny młodej (Agata jest świetnym plastykiem :) )

Kwiaty: kolejny hit roku 2016 – Wietrzne Pole

SHARE
COMMENTS

Znalezienie odpowiedniego fotografa było naszym priorytetem na liście przygotowań i od razu wiedzieliśmy, że albo Ty, albo nikt – jak widać, słusznie :) Kamila, dziękujemy za odświeżenie wspomnień!

Agato bardzo Ci dziękuję! Dobre zdjęcia to wspólne osiągnięcie – spisaliście się na medal i długo będę wspominać naszą współpracę. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy przy niejednej okazji!