Ostatnio na jednym ze spotkań z moją parą młodą, przyszło mi usłyszeć, że nowe wpisy na blogu bardzo są oczekiwane. Cieszę się na to niezmiernie i jednocześnie jestem trochę przerażona, że czytacie dokładnie to co do Was tu piszę, bo pisarka ze mnie żadna ;) Wszystkie moje pary z roku 2018 szcześliwie zostały już obdarowane zdjęciami, a więc w końcu mogę zająć się blogiem, stroną i innymi social mediami, a więc przygotujcie się na wiele dobrego!

Długo myślałam, który ślub pokazać Wam jako pierwszy. Postawiłam na Łódź! Justyna i Filip zdecydowanie zrealizowali moje marzenie o łódzkim ślubie. Gdybym mogła jeszcze raz zorganizować swój własny to chciałabym aby dokładnie wyglądał tak jak ich – elegancki, nowoczesny, ale jednocześnie z ogromną dawką luzu i nicniemuszenia. Justyna była totalnie minimalistyczną Panną Młodą, jej suknia z Po Prostu był esencją tego stylu. Od razu nadmienię, że ich ślub to było piękne spotkanie łódzkich ślubniaków – obrączki od cudownej Mokave (projektantka jest z Łodzi), suknia od Po Prostu (również Łódź!) no i ja, która mimo, że z krwi i kości łodzianką nie jestem, ale mieszkam tu już 7 rok, także również z chęcią zakładam etykietkę łódzkiego fotografa ślubnego.

Przygotowania odbyły się w kobiecym gronie, Justyna szykowała się z przyjaciółkami i mamą w swoim rodzinnym domu, później szybko wpadł Filip i odbił Pannę Młodą. Razem pojechaliśmy do Muzeum Miasta Łodzi, budynku dawnego Pałacu Poznańskich gdzie odbywał się ich ślub. To przepiękne miejsce, które właśnie jest remontowane. Na szczęście, bo trzeba się cieszyć, że miasto dba o zabytki, ale też nieszczęście, bo akurat trafiło na termin Justyny i Filipa i zamiast absolutnie pięknej elewacji i cudownego ogrodu, mieliśmy zapakowane w elewacje nie wiadomo co. Ale, ale! To nie przeszkadzało w bardzo wzruszającej ceremonii. Zresztą ta para rozsiewa wokół siebie taką energię, że nic nie mogło popsuć tego dnia.

W Łodzi, w centrum miasta, kryje się kolejna perełka – Dom Towarzystwa Kredytowego. Odrestaurowany pałacyk, z epickim sufitem (sprawdzćie sami… ja nie znalazłam innego przymiotnika), a potem z epicką zabawą. Tyle o ślubnych okolicznościach, bo chyba tak głupio rozpisywać się o pięknych budynkach, kiedy tu chodzi o co innego! Niestety nie umiem (słowami) pięknie opowiadać o miłości, więc mam nadzieję, że ta przesłodka para i ich historia, da się Wam poznać na zdjęciach.

Zdjęcia: Lucky in Love

Suknia: Poprostu

Obrączki: Mokave

Zaślubiny: Muzeum Miasta Łodzi

Wesele: Dom Towarzystwa Kredytowego

Make up i włosy: Matylda Wałęsa

 

SHARE