Nina i Michał zaprosili mnie do Krakowa, aby pokazać swoje ukochane miejsca. Lubię, kiedy nasze zdjęcia to nie tylko dobra zabawa ale także sentymentalna podróż. Dynia, to bistro w którym moja para uwielbiała przesiadywać kiedy mieszkali podczas studiów w Krakowie. Bardzo się ucieszyłam, kiedy okazało się, że jest to niezwykle fotogeniczne miejsce z wieloma zakątkami i niesamowitym klimatem. Prawdziwym wyzwaniem okazała się następna część sesji – spacer po Krakowskim rynku. O godzinie 12:00 jak się domyślacie buszuje tam mnóstwo turystów, a nie chcieliśmy aby byli częścią naszej sesji narzeczeńskiej ;)

Chyba najlepszą rekomendacją i zachętą abyście obejrzeli te zdjęcia będzie przemiły mail, który dostałam od Niny: „Jesteśmy zachwyceni! Wczorajszy wieczór, dzięki Twoim zdjęciom, był przedłużeniem magicznego weekendu w Krakowie. Jesteśmy piękni! Dziękujemy Ci! Zdjęcia są po prostu magiczne. Wyciągnęłaś z Dyni i z nas wszystko co najlepsze, i wszystko co chcemy zapamiętać!”. Ja też Wam dziękuję i nie mogę się doczekać naszego kolejnego spotkania – już na Waszym ślubie!

 

SHARE