(post z cyklu mojego przedślubnego pamiętniczka. INSPIRACJE/PORADY/PRZEMYŚLENIA)

 

Jest taki w życiu czas, że fotograf ślubny wychodzi za mąż. Albo za żonę się żeni to zależy. Ja wychodzę za mąż. Ciśnie się na usta W KOŃCU #ktowietenwie

Trochę to pół żartem, a trochę serio bo z moim narzeczonym jesteśmy parą od ponad 7 lat. Ale jak to mawiają stare ciotki „co się odwlecze to nie uciecze”. Przez ten czas naszego związku, który jednocześnie był czasem pracy na ślubach pozwolił mi dokładnie przemyśleć kwestię organizacji ślubu i tego czego naprawdę chcemy. Dzięki temu w organizacji idziemy jak burza i wszystko mieliśmy już właściwie ustalone (tzn podpisane umowy) miesiąc po zaręczynach.

Wrócę teraz do kwestii chcemy.  Oczywiście chcemy jak wszystkie pary. Aby było wyjątkowo, niezapomniane, inaczej i bardzo osobiście. U nas sprowadza się to do organizacji wesela na tarasie pensjonatu i cywilnych zaślubin na rozdrożu leśnych ścieżek. Także jeśli warunki pogodowe pozwolą to będzie na prawdę magicznie, a jeśli będzie padać to wypijemy po prostu nasze zdrowie z przyjaciółmi i rodziną, a złotymi obrusami pozakrywamy okna aby nie patrzeć na deszcz który zrujnował nam marzenie o pięknym ślubie.

Wesele organizujemy w Złotym Jarze, miejscu które pokochałam od mojej pierwszej sesji tam. Już wtedy wiedziałam, że to będzie TO. Mogę Wam zdradzić, że obiekt ten zarezerwowałam jeszcze pół roku przed zaręczynami także może wiać desperacją, ale z drugiej strony może wiecie, a jak jeszcze nie wiecie to Wam powiem, jak to jest takim długoletnim przyjacielskim związku: raczej bez niespodzianek :D A tak na prawdę to mój narzeczony doskonale zna mój harmonogram pracy i deficyt wolnych weekendów, dlatego ustaliliśmy wcześniej datę, abym mogła otworzyć bookowanie ślubów na 2018 rok.

Złoty Jar to otoczony zewsząd lasem pensjonat, który leży na końcu drogi Złotego Stoku. Brzmi idealnie. Uwierzcie mi, jest jeszcze lepiej! Obiekt ten prowadzi cudowne małżeństwo Gosia i Maciej, z którymi brać ślub to sama przyjemność :)

Nasz termin to 30.06.2018. Mimo, że jest to termin letni, to wybraliśmy stylistykę jesienną. Bordo, stare złoto i zieleń. Jedną z rzeczy, której nauczyłam się pracując na różnych ślubach to FUCK THE RULES. To Twój dzień i możesz sobie go wymyślić jak tylko chcesz. Złoty Stok leży 2 godziny od Legnicy, 3,5 godziny do Łodzi i 4,5 godziny od Warszawy skąd będą podróżować nasi goście. Z tego powodu robimy małe wesele i zapraszamy tylko osoby, które wiemy że będą miały ochotę przebyć taką drogę aby spędzić z nami fajny weekend. Jeszcze nie dopięliśmy ostatecznie listy gości, ale powinnismy zmieścić się w 70 osobach.

Pensjonat pośrodku lasu, aż prosi się o styl rustykalny, jednak postawiliśmy na coś innego. Będzie wykwintnie, elegancko, trochę vintage i trochę rock/n/roll. Tak jakby król i królowa Wszystkich Lasów się pobierali, a więc będzie ogień! Chociaż nie. Królowie lasów nie powinni życzyć sobie ognia, napiszę więc że będzie ładnie. Na dowód dołączam moodboard.

 

 

SHARE