Zimowe plenery to jest moja nowa rzecz. Nowa zajawka. Trwają tylko chwilę, bo mróz nie pozwala na kilkugodzinne pozowanie, ale dzięki temu są energetyczne i jednocześnie przytulaśne. Ten tutaj powstał bardzo spontanicznie. Spacerowałam rano po parku i stwierdziłam, że to jest właśnie ten dzień, kiedy powinnam zrobić plener ślubny. Ogłosiłam to na moim instagramie i miałam ogromne szczęście, że post zobaczyła Klaudia z Rafałem, którzy jak sami mówią  – zawsze są gotowi na szalone i spontaniczne pomysły. W domu miałam jeszcze bukiet z sesji stylizowanej, którą realizowałam kilka dni wcześniej, a więc wszystko zgrało się jak misternie zaplanowany scenariusz :) Ślub zimą, plener zimą, miłość zimą wszystko można zimą! :)

 

SHARE