Trochę o wszystkim

Jak powinny wyglądać zdjęcia ślubne?

Jakiś czas temu miałam poważną obsesję zbieractwa cudzych fotografii. Nie mogłam się pogodzić z tym, że co niedziele na łódzkich giełdach (i nie tylko) walają się po ziemi albumy fotograficzne. Porzucone wspomnienia do których nikt już nie chce wracać. Skutkowało to tym, że co niedzielę adoptowałam całe obce rodziny, studiując ich tajemnicze historie i fantazjując o ich przygodach i relacjach. Oczywiście ta moja obsesja zbierania zdjęć to dzisiaj nic nowego, przecież każdy fotografuje telefonem wszystko. Tym razem – w dniu ślubu, a może z okazji innej rocznicy to ja chciałabym być odpowiedzialna za Wasze wspomnienia. Możecie odłożyć telefony i cieszyć się chwilą. W dniu ślubu odłóżcie na bok wszystkie swoje stresy. Łap męża za rękę i baw się do białego rana. Tę plamę na sukience da się wyretuszować, a Twoją smutną minę nie! Dlatego nie przejmuj się niczym, bądź ze swoimi bliskimi którzy przyszli celebrować wspólnie Waszą miłość i ciesz się chwilą! Ja postaram się zatrzymać ją na dłużej.

Jak powinny wyglądać zdjęcia ślubne?

Według mnie powinny być ponadczasowe. Soczyste, kolorowe, pełne radości, czasami czarno-białe i bardziej intymne. Powinniście wyglądać tak pięknie jak jeszcze nigdy nie wyglądaliście, sesja portretowa w dniu wesela mogłaby być okładką najlepszych magazynów, a każda klatka z reportażu ślubnego ma być przeładowana dobrą energią.

ZAWSZE, ale to zawsze znajdujemy wspólnie czas na zdjęcia grupowe z rodziną i przyjaciółmi. Nie musicie być poważni, wygłupy mile widziane. Ale czy to nie właśnie te zdjęcia Wasi rodzice wydrukują sobie do ramek?  Czy to nie te zdjęcia oglądasz w starych rodzinnych albumach? Pamiętaj, że z tego dnia zostaną Ci tak na prawdę dwie rzeczy: obrączki i.. zdjęcia. Dlatego zawsze polecam zastanowić się, czy nie warto zainwestować w nie chociaż tyle samo co w suknie ślubną. Wspomnienia tak na prawdę są bezcenne, a to dzięki fotografiom będziemy mogli je przywołać. Uśmiech ukochanej osoby, uścisk mamy, czy wzruszona babcia – takie rzeczy docenia się dopiero po latach, warto je mieć ze sobą na całe życie.

Nie wiesz jak pozować? Spoko, nikt tego nie wie! Miłość wygląda dobrze tak „po prostu”.

 

 
 

Kim jestem?

Nazywam się Kamila Korzun (moje nazwisko czyta się podobnie jak imię Tarzan!) i fotografuję miłość, ale to pewnie już zauważyliście!

Bardzo lubię ludzi, dzięki czemu ludzie czują się ze mną dobrze. Uważam, że podstawą dobrych zdjęć, tych pełnych emocji, radości i nieskrępowania są dobre relacje, dlatego zależy mi abyście mnie polubili i czuli się ze mną swobodnie. Jeszcze się nie znamy, ale zapewniam Cie, że w ten wielki dzień będziemy dobrymi koleżankami – nie jedna panna młoda przetańczyła w moich butach do białego rana (fotograf nosi najwygodniejsze buty, jest to fakt), często też pożyczam zatyczki do kolczyków, agrafki, plastry i mam pokaźną kolekcję środków przeciwbólowych. Wiadomo, śmieszne anegdotki to jedno, a drugie to fakt, że wynikają one z ogromnego doświadczenia.

Studiowałam na wydziela operatorskim w Szkole Filmowej w Łodzi, gdzie zajmowałam się między innymi analizowaniem wpływu fotografii na pamięć. Ostatecznie oparłam również o ten temat swoją pracę magisterską (wszyscy zawsze mówili, że i tak nikt nigdy nie zapyta z jaką oceną kończyłaś studia. No więc pochwalę się: CELUJĄCY). Po wielu badaniach i obszernych wnioskach zaczęłam swoją fotografię ślubną i rodzinną traktować „misyjnie”.  Jeśli wielką wartością są dla Ciebie wspomnienia, to możemy przybić sobie piątkę!

Aha. Jestem wege i kocham pieski. Lubię jeździć na rowerze. Mój ulubiony kraj to Włochy (relacje między ludźmi i jedzenie) oraz Islandia (widoczki!).

MÓJ ŚLUB

30.06.2018
pamiętniczek i inspiracje