Sesja Edyty i Piotra to najlepszy dowód na to, że do przy zdjęciach zaręczynowych można postawić na totalny minimalizm. Ślub już dawno za nimi, ale postanowiłam przypomnieć sobie o tym miłym spotkaniu. Zaletą miejskich sesji jest fakt, że można skończyć do kawiarnii i napić się wspólnie kawy w nagrodę po udanej sesji, albo w ramach zapoznania przed nią :) Edytka i Piotr to mega ciekawi ludzie i z wypiekami na twarzy wspominam nasze rozmowy o ich pracy no i miłości, wiadomo! Przyznam się Wam, że miałam lekką tremę przed zdjęciami, ponieważ kilka lat temu fotografowałam ślub jej siostry! Oczywiście to jest dla mnie największa nagroda i uznanie jeśli przychodzę do danej rodziny po raz kolejny, ale wiedziałam też, że muszę dać z siebie wszystko aby zdjęcia wypadły conajmniej tak dobrze, jak kilka lat temu. Mam nadzieję, że się udało!

SHARE