Kiedy przyjechałam do Aleksandry i Pawła, panna młoda widząc moją minę powiedziała tylko „wiedziałam, że będzie Ci się podobać”. No co ja mogę do tego dodać. Chyba to, że mega szanuję taką postawę, kiedy robisz ślub taki jaki chcesz. Niby oczywiste, ale pomyślcie o tych wszystkich historiach, które słyszeliście o naciskach rodziny, a czasami nawet znajomych. A Ola i Paweł zrobili dokładnie taki ślub jak sobie wymyślili – w kameralnym gronie, z garden party, ogromną strefą chilloutu pod drzewami, bez Dj, bez napinki, bez świnki z racą, fajerwerków, strzelających tub, no powiecie zaraz „bez niczego, to co to za ślub”. A no właśnie ślub z rodziną, która Cie wspiera, i która przyjechała tam dla Ciebie, z tańcami na trawie, z niekończącym się aperolem i wesoło pląsającymi dziećmi eh mogłabym tak bez końca. Lepiej pooglądajcie zdjęcia to zrozumiecie o co mi chodzi :)

Ślub i wesele odbywało się w miejscu, którego wcześniej nie znałam – Spichlerz Galowice, to urocze miejsce pod Wrocławiem. Więc jeśli planujecie ślub w okolicy to koniecznie je sprawdźcie!

Wykonawcy, którzy współtworzyli tej dzień:

Fotografka: Lucky in love

Miejsce: Spichlerz Galowice

Kwiaty i dekoracja: Kwiatowe Studio

 

 

SHARE